|
|
<
|
Luty 2012 |
>
|
|
| Pn |
Wt |
Śr |
Cz |
Pt |
So |
N |
|
|
|
1
|
2
|
3
|
4
|
5
|
|
6
|
7
|
8
|
9
|
10
|
11
|
12
|
|
13
|
14
|
15
|
16
|
17
|
18
|
19
|
|
20
|
21
|
22
|
23
|
24
|
25
|
26
|
|
27
|
28
|
29
|
|
|
|
|
|
piątek, 02 lipca 2010
Malutkimi krokami do przodu
"WSZYSTKO MOGĘ W TYM KTÓRY MNIE UMACNIA"!!!te słowa przez bardzo długi czas nie mogły przejść mi przez gardło ale teraz....nie tylko umiem je powiedzieć ale także je rozumiem...i cały czas słyszę je w głowie...przez ostatni czas około 3mies, duzo się wydarzyło...wreszcie sa widoczne postępy:)zaczęłam otwierać się na ludzi, mam chłopaka wspanialego który wspiera mnie w każdej sytuacji, zaczęłam sie modlić, zaczełam słuchac muzyki religijnej, znów próbuje grać na gitarze, chodze do koscioła zadko ale chodze, z ks. egzorcysta lepiej mi się porozumieć, zaczęłam wierzyć że te cierpienie i ten cięzki czas nie jest stracony, i nie pójdzie na marne!to tak w wielkim skrócie ...dzięki pomocy oso ktore kocham idę do przodu małymi krokami, kosztuje mnie to ogromnie dużo wysiłku ale wiecie co ?warto!!!dla spokoju w głowie, dla radości i szczescia dla miłości dla Boga warto cierpieć!!!!:Niech mnie unosi wiatr słów Twoich Panie::Niech Unosi w górę mnie::Jesteś jak słońce w blasku Twojej chwaly::Każdy dzieckiem staje się::To takie proste niebo zamknąc w dloni::Niech ogarnie sobą mnie::Ty jesteś mostem nad ciemnością stoisz::Widzę w mroku światło Twe::Wiem to napewno że zawsze wysłuchasz mnie::Więc modlę się::Dobrze wiedziec że kochasz mnie!!!:fragm. słów piosenki TGD "Niech mnie uniesie" #############################
wtorek, 30 marca 2010
MASAKRA!!!!
Mam teraz bardzo trudny czas....żyje od modlitw do modlitw...i choć cięzko mi aakceptować fakt że jeszcze tyle jest rzeczy we mnie których Zly moze się trzymac że czasami mam ochotę się poddać!!!Ale wie także że nie ma inej drogi jak modlitwa i wiara aby zaznać radości i scześcia jakiego może dać nam tylko Stwórca!Czas świąt i okres Wielkiego Tygodnia jest dla mnie trudnym czasem na samą myśl ogarnia mnie strach przed tym co może by..ale staram się racjonalnie podchodzic do tego faktu..będzie co ma być...!W pamięci mam zeszłoroczne święta a raczej czas przygotowania do nich...bylo ze mna tak źle że egzorcyzmy odbywaly się w domu nie dawalam rady pracować 2 tygodnie lezalam jak kłoda a on robil ze mną co chciał połowy tego co przez ten czas się działo nie pamiętam..ale może i dobrze...bylam w tak ciężkim stanie że bylo zagrożenie życia, nie umialam jeść, pić wszystko zwracalam, nie umialam chodzić ruszyć nawet palcem...sparalizował mnie ręce i nogi mi powykręcal odwodnilam się do tego stopnia że mialam trafic do szpitala....ale z racji tego iż moje ciało było pokryte potwornymi ranami to lekarka nie chciała brac odpowiedzialności za to i dostalam skierowanie do psychiatryka bo w normalnym szpitalu wezwano by prokurature i wstrzęto by dochodzenie czy nie jestem maltretowana i skąd te wszystkie rany a nie czarujmy się "zwykli" ludzie nie rozumieją pojęcia opetanie czy zniewolenie...nie rozumieją to nie ja się tak ranię...czasem nawet dla mnie jest to cieżkie do pojęcia. Jedyne co wtedy pomagało to egzorcyzmy zadne leki zastrzyki czy kroplówki tylko modlitwa...! Teraz mam modlitwy w piątek... Wielki Piątek na sama myśl wszystko mnie boli ale to konieczne. Po ostatnich modlitwach bylo bardzo cięzko co chwila mnie dopadał, wymiotowałam cały następny dzień i co dziwne to nie byla treśc pokarmowa ponieważ nic od czwartku nie jadlam...tylko jakieś kamyki...skrzepy krwi....ks powtarza że to się zdarza że ludzie wymiotuja przeróżnymi przedmiotami np. piasek, guziki, haczyki, a nawet lańcuchy brzmi nieprawdopodobnie ale to ma swoja nazwę materializacja...przewaznie tak się zdarza kiedy mielismy do czynienia z wrózeniem, czarami, urokami. Bardzo żałuję że znow nie będę uczestniczyć w Świętach tak jak na katolika przystało....trudno mi się z tym pogodzić bo tak bardzo chce i staram się a jednak jeszcze nie umiem się modlic wejść do kościoła nosic krzyża czytać pisma trzymac różańca....a tak bardzo chcę!Dlatego więc proszę o modlitwę w mojej intencji i trzymajcie kciuki !

###########################
wtorek, 09 lutego 2010
NIENAWIDZE MODLITW!!!
.....ale wiem że są konieczne.....
Z mojej wiedzy psychologicznej i psychiatrycznej taka osoba jak ja nadaje się do "pokoju bez klamek"bo przecież z punktu medycyny a bardziej psychiatrii można przypisać mi wiele psychicznych chorob...wiele zaburzeń...dla własnego spokoju konsultowałam się z kilkoma i zgodnie twierdzą że jestem zdrowa umysłowo...ciekawe....bo sie tak nie czuje...widze czuje słysze "coś" czego niema...mam omamy...panicznie boje się....a po ostatnich egzorcyzmach przechodzę potworny czas....!znów po modlitwach czułam się jak ostatni smieć...taka sponiewierana poobijana tak zawstydzona że nawet moj wlasny głos czy dotyk bolał....z bólu nie umiałam się wogóle ruszyć lezałam na ziemi a jakiś najmniejszy ruch przyprawiał mnie o przeraźliwy wręcz nie do wytrzymania ból jakby setki noży było wbijane w moje ciało...jakby ktoś poprzestawiał mi wszystkie wnetrzności...kazdy zmysl tak wyczulony że wstawiennicy musieli szeptać cokolwiek bo myslałam że mi bebenki popekają...w glowie setki mysli i głosow na minutę...."widzsz po co ci to było...."..."s....i tak cie dorwę...""ikomu nie zalezy na tobie...po co się tak meczyć..jak może sobie ulżyć...potnij się...przegon ich.....zażyj coś....itd...od tamtego czasu mam potworne głody...są tak silne że czuje smak narkotyku w ustach..zyły mi puchną..wszystko jest wyzwalaczem nawet pusty mały woreczek czy cukier..mąka...!!!!chcę zapomnieć odciąć się zając się czymś aby nie myśleć nie dawać sobie nawet szansy to puszczam muzyke....przy ktorej sie zawsze uspokajalam...a teraz napawa mnie lękiem i choc nie mowi mi sumienie to i tak dalej słucham....kurcze już niby tyle zrobiłam a jednak wydaje mi się że jeszcze nawet do polowy nie doszła z "pożądkami"
choc jest to potworny ból i tesknota za przeszłością zdaje sobie sprawę że jak zrobie o co prosi to przegrałabym i tyle pracy pójdzie na marne...ale nie ukrywam czasem mam to gdzies....

########################
poniedziałek, 04 stycznia 2010
JAK GROM Z JASNEGO NIEBA...
OŚWIECIŁO MNIE!!!
cały czas zmagam się z wlasnymi myslami czynami...zabraniam sama sobie na wiele rzeczy ponieważ wiem że to pokusa Złego, staram się wbrew sobie ufać innym, wierzyć w to co mowią choć w glowie słyszę przeczenie...oni mowią wierz że to śię skończy że Góra da ci wolność, aw glowie słyszę tylko jakie to brednie że ten wysiłek nie ma sensu że to tylko puste gadanie głupich naiwnych litościwych ludzi, ktorzy nie maja zielonego pojecia co przechodze...niechec do zycia do walki wscieklosc na bliskich, ochota wrocenia do przeszlosci...to wszystko towarzyszy mi na codzien i bija sie te mysli przeplataja z uczuciami i powstaje wielki chaos nad ktorym nie potrafie sama zapanowac!!!
może to banalne co powiem ale dla mnie stalo sie jakby myślą przewodnia...wreszcie uświadomiłam sobie że tak naprawde sama sobie nieporadze...ze izolacja czy upieranie sie ze ja sama...jest tylko dumą i niczym wiecej...co z tego ze kiedys nie moglam na nikim polegac i musialam sama sobie radzicc...ale teraz sa ludzie ktorzy chca pomoc...choc czasem robia to w nieudolny sposob to oni maja dobre zamiary...i tak naprawde...do tej pory wszystkich prostowalam mowilam co maja robic aby mi bylo latwiej w tej jakze trudnej sytuacji...a tak naprawdę...to obralam zla taktyke nie moge zmieniac innych na okolo aby bylo lepiej bo to obluda...musze zmienic siebie....i wreszcie teorię przerzucic na praktykę....hehe ale się mój egzorcysta ucieszy z moich przemyśleń....!!!! ja tak naprawdę mam chyba szczęście -mam tylu wspaniałych ludzi koło siebie....wiem ze zlemu sie to nie podoba i próbuje mnie od nich izolowac...juz z kilkoma osobami mu sie udalo...ale choc tak trudno mi przyjąć pomocną dłoń najbliższych przyjaciół...ale choć bardzo bym chciała niestety sama sobie nie dam rady!!!
TERAZ JUŻ WIEM ŻE MOJA SIŁA TYLKO W NIM...!!!!!!!!!!!

********************************
wtorek, 29 grudnia 2009
MAM DOŚĆ!!!!!
Obiecałam sobie że nie będę się użalać nad sobą!!!ale niestety
MAM JUŻ TAK SERDECZNIE DOŚĆ!!!!
nie potrafię pisać ostrzeżenia dla innych...jak to trzeba uważac na podstępy Złego....!!!! Że kryję się wszedzie itd....
Będę opisywać każdy dzień mojego zmagania sie z tym z czym kiedyś zadarłam!może właśnie to otworzy oczy wszystkim którzy bawią się zapałkami!
Od 2 lat Zły daje mi popalić!nie spię prawie wogóle, a jak nawet śpię to mam potworne koszmary, nie potrafie jeść wszystko zwracam czasem nawet wodę!nocami najczęściej mnie dręczy stkanie w okna otwieranie drzwi, zimny powiew powietrza przerazający lęk towarzyszy mi cały czas boję się że kiedyś się poddam i zrobię to co on chce czyli abym wróciła i znowu mu służyła wiem brzmi jak bełkot osoby z zaburzeniami maniakalno-paranoidalnymi. nęka mnie psychicznie i fizycznie a tylko dlatego bo odwrocilam sie od niego i chce życ godnie i mieć zadowolenie z siebie a nie nienawiść!kiedys oddalam mu życie bylam satanistką wróżką wywoływalam duchy magia mnie interesowala mocna muzyka to moje zycie bylo, amulety, czarny strój, uzywki uzależnienia okaleczenia bulimia...nienawisc nawet do siebie samej...itd...to bylo moje cale życie! a w momencie kiedy sie ocknęłam i chę być dobra on mi nie pozwala...juz mam dość modlitw egzorcyzmów ciągłej walki zmuszania sie do wszytskiego strachu przerazenia tych okropnych mysli rozkazów tego jak mnie dręćzy tych koszmarów, wiem ze wlasnie o to mu chodzi abym sie poddala...i jestem na dobrej drodze ale juz nie umiem udawać że jestem silna i nic mnie nie ruszy mam dość bólu powykręcanych rąk uderzania głową o ścianę bezwładnie obecności jego wszędzie.....ran jakie mi zadaje tłumaczenia się lekarzom że to nie ja że to nie ja sie tnę czy przypalam...ze to nie ja sie biję....ze to nie ja wypisuje na swoim ciele rózne rzeczy...że to nie specjalnie....odsyłania od lekarza do lekarza... od szpitala do szpitala! najgorsza jest ta samotnośc i niezrozumienie ze strony drugiego człowieka nawet najbliższych,,,"no jak to nie potrafisz iść do kościoła...to wyłącz tego pasożyta i idź..." ty wogóole nic nie robisz aby było lepiej....masz robić tak i tak...wkółko to samo...zobacz ona robi to i to a ty nic tylko mowisz ze ci nie pozwala....tylko to prawda on mi strasznie dokopuje za każda minute przeżytą dobrze i na wiele mi nie pozwala....czuję sie jak jakaś marionetka ....MAM DOŚĆ!!!!!

poniedziałek, 30 listopada 2009
a miało być już dobrze...
Trudny czas....
gdy zakładałam ten blog myslałam że będe
a bardziej że dam radę
opisywać każdy dzień walki...
ale niestety nie daję rady...
Wiem że brzmi dziwnie walka....ale z kim?
nasuwa się pytanie otóż z wrogiem
wszystkich ludzi tego co dobre...!
wiem brzmi jak slogan psychicznej..
ale niestety nie jestem psychiczna
(chociaż czasem bym chyba wolała)
dlatego bo wtedy zaaplikują jakieś leki i można się pozbyc strachu lęku wrażenia że ktos cię obserwuje dotyka straszy coś stuka w szyby otwiera drzwi itd...wrażenie i odczucia straszne...ale niestety ten problem jest o wiele bardziej złożony i medycyna nic tu nie pomoże!!!
Ostatni czas był dla mnie wielką próbą...wytrwania w dobrym "on" na każdym kroku pokazywał mi jaki to świat okrutny jak to nikogo nie obchodzę jak nikt nie liczy się z moim zdaniem jak bardzo jestem samotna jak wielki błąd popełniłam w dniu kiedy postanowiłam iść poraz pierwszy na egzorcyzm...powoduje że tęsknię za "tamtym" życiem w któym była i liczyła się tylko zazdrość chęć posiadania dążenia po trupach do celu liczyły się nałogi złe towarzystwo sex narkotyki krzywda swoja i innych kłamstwo sataniści nie obchodziło mnie to co będzie potem za kilka tygodni lat liczyło się tylko to co tu i teraz bo jutra mogę nie przeżyc...to było moją dewizą życiową...a teraz kiedy chcę wreszcie byc szczęśliwą kiedy chcę zycie swoje poukładać to okazuje się że mam taki ogromny nad bagaż który nie chce się odczepić który ciągle uważa że ma nademną wladzę i może mną dalej kierować i dlatego ostatnie kilka miesięcy jest dla mnie bardzo trudne ponieważ staram się uparcie choćby na czworaka walczyć o chwile spokoju a wiem że go zaznam tylko u boku tego który jest i zwycięża!!!! a to się Złemu nie podoba i daje mi w kość...za każdy miły gest za każdą godzinę dobrze spędzoną obrywam dobija mnie bólem jakby setki noży wbijało się w moje ciało....i robi mi taki zamęt w głowie że czasem nie wiem co moje a co mi chce wcisnąć...mój ks.egzorcysta powtarza "kto nie potrafi cierpieć ten nie potrafi kochać" z początku się wkurzałam na te słowa bo ich nie rozumiałam...nierozumiałam dlaczego tak bardzo Złemu zależy aby mi się nie udało abym znowu poniosła porażkę...ale niestety jest coraz słabszy...i jedyne co może to nękac mnie cierpieniem bo woli mi nie może odebrać a ja bardzo chce (czym ciężej tym bardziej) zaznać miłości którą tylko może dać mi...wiadomo kto...!

**********************************************
niedziela, 18 października 2009
JEŚLI TO CZYTASZ PROSZĘ O MODLITWĘ!!!
Tak właśnie zaczęła się moja jakże trudna i długa droga
ku całkowitej wolności!!!
Egzorcyzmy trwają już 2 lata i choć ten czas jest bardzo trudny
to jedno wiem napewno
SAMA NIE DAM RADY!!!
Muszę pragnąć Góry bardziej niż powietrza!
Tylko z Nim zwyciężę!!!
Tylko że to nie jest takie proste jak sie wydaje...
bo "pasożyty" czy "wirusy"(jak kto woli tj. demony)
które są we mnie wiedzą że jeśli dopuszczą do pogłębienia mojej wiary
w Jedynego to będą musiały się wynieść i zostawić mnie w spokoju.
A one walczą o każdego kto próbuje zboczyć z ich "dobrej" drogi życia
tym bardziej jak służyło im się tyle lat...co ja...!
Każdy dzień to walka,
każda noc to potworny koszmar z demonami w roli głównej,
ale wytrwam bo mam motywację...
tęsknię za Przyjacielem, modlitwą,
spokojem i normalnym życiem!
Choć często wątpię w moc Góry to tylko z przemęczenia i bezsilności
bo w głębi Góra to moje największe pragnienie!
Może pozbawić mnie wszystkiego,
zabrać to na czym mi zależy, zdrowie, prace,
może mnie pozbawić przyjaciół, moge zostać sama,
może naprawdę wiele, i to próbuje na mnie...
ale dwóch rzeczy nie może
po pierwsze pozbawić mnie życia...
po drugie zabrać mi tęsknoty i pragnienia być wolnym!
WIARA to jedyny ratunek!

Ps. Proszę o modlitwe w intencji mojego uwolnienia
każdego kto będzie odwiedzał to miejsce.
Ciąg dalszy....
...Więc starałam się uczeszczać na msze, być na spotkaniach modlitewnych, uwielbieniachZaczęłam zauważać że coraz cząściej trudno mi się wybrać na spotkania wspólnotowe, zaczęłam się źle czuć wśrod osób religijnych które nie ukrywały swojej wiary w .... Górę,W kościele źle się czułam, głuchłam często byłam tylko cialem a duchem mnie nie było, i ogarniał mnie lęk wręcz paraliżujący że wstać nie potrafiłam.Ale postanowiłam że nie będę panikować wszystko zwaliłam na przemęczenie i stres, który mi wtedy towarzyszył.Pojechałam na rekolekcje i tam dopiero okazło się że problem mój to nie psychika, tylko duchowość. Byla to dla mnie czarna magia...!Paradoks pojechałam na rekolekcje się wyciszyć, zbliżyć ku Górze, odpocząć, nabrać sił i uspokoić moje obawy...a tu ku mojemu wielkiemu zdziwieniu stało się odwrotnie..okazało się że ten tydzień był bardzo ciężki dla mnie....codzienne msze, modlitwy, nauczania, uwielbienia, mnóstwo księży, sióstr, osób z charyzmatami a we mnie potworny lęk, strach, chota ucieczki....niemoc w uczestniczeniu w pełnych mszach,często miałam wrażenie jakby setki głosów w mojej głowie mówiło jeden przez drugiego...mętlik totalny, przyjaciele pomagali modlitwą lub poprostu byli, nawet w momentach gdy trzeba było na siłe mnie trzymać abym komuś krzywdy niezrobiła,albo abym przyjęła komunię św. Zaczęto się modlić o uwolnienie nade mną...ale nadal nie rozumiałam co się ze mną dzieje dlaczego tak reaguję, dlaczego tracę świadomość i wielu moich czynów zachowań nie pamietam, dlaczego tak jest i akurat na rekolekcjach!pytań było setki w mojej głowie, ale bałam się mowić o tym głośno!Okazało się że są mi potrzebne egzorcyzmy, czylimodlitwa którą odprawia ksiądz egzorcysta ustanowiony przez biskupa.taki Ksiądz modli się nad osobą zniewolną lub opętaną przez demony.
Świadectwo!
Jeszcze kilka lat wcześniej na pytanie czy istnieje dobro i złowyśmiałabym każdego który te głupie pytanie by zadał...Ale tak było kiedyś...a teraz...co sie zmieniło...?otóz wszystko!Kilka lat temu zapragnęłam wreszcie żyć pełnią życia...być szczęśliwą, radosną, śmiać się kiedy tylko mam na to ochote...i zdjąć wreszcie czarne okulary z oczu aby ujrzeć świat pięknym tak jak został stworzonyzatęskniłam za Stwórcą, chciałam się zbliżyć, poczuć Jego miłość tak jak inni których znałam...mówiono mi "trzymaj się Jego a życie Twoje będzie piękne...pomimo burzy które każdy z nas przeżywa..."Zaczęłam się zbliżać poprzez rekolekcje, modlitwy, śpiewy...To nadało mojemu doczesnemu życiu sens...Sens którego przez taki długi czas szukałam i nadaremnie...Czułam się jakby ktoś przyczepił mi skrzydła...czułam się tak lekko...tak dobrze..żaden problem choćby najwiekszy nie stanowił problemu...bo zawsze wiedziałam że nie jstem sama...!Dośwadczyłam miłości której brakowało mi w moim szarym życiupozyskałam przyjaciela, który zawsze był kiedy tylko Go potrzebowałam,czas błogości trwał krótko bo około 2 miesięcyale czułam się jak we śnie z którego nie chcę się obudzić...!ale niestety obudziłam się i to drastycznie...nagle to za czym tak tęskniłam, czego szukałamzaczęło się oddalać...znowu powoli wróciła pustka, bezsens,ale nie poddawałam się chciałam iść dalej...za wewnętrznym głosem który mówił "trzymaj się Góry, On cię wyprowadzi z największych bagien..."
|